Rusiec, Niedziela 2009-11-22


Temat: DALSZY CIĄG WPISU z dnia dzisiejszego - jeszcze parę stron.

Fakty i sposób istnienia świata kwestionują dogmaty „niebytu nie ma” i „z niebytu nie może powstać byt”. Trudność polega na teoretycznym i praktycznym wyjaśnieniu procesu wyłaniania się bytu z niebytu. Pokazać czy tylko pomyśleć, jak to się dzieje, oto jest sztuka. Jak wynika to z cytatów z jego dzieła, Stagiryta tego dokonał, co wydaje mi się przemilczane w literaturze tematu. Ja, moim zdaniem, nie znając wyżej wymienionych wypowiedzi Arystotelesa, staram się opisywać, na pewno z wieloma błędami, też te rzekomo, niesłychane i niemożliwe fakty, posługując się rozumowaniem i intuicją. Ale „sztuki” te są przecież dobrze znane, chociażby dzisiaj trzy powszechnie obowiązujące:
BÓG i AKT STWORZENIA, zgodnie z wiedzą religijną, przez ostatnie lata, jak to widać wyraźnie z wykładów ks. Prof Michała Hellera, poprzez ewolucję, zbliżającą się do ustawicznego stwarzania ciągłego;
„Pierwsza Przyczyna” - Nieruchomy Poruszyciel Arystotelesa;
„Wielki Wybuch”, w którym załamują się wszelkie zasady i teorie fizyki, hipoteza filozofii i nauki, dziś powszechnie obowiązujące.
Przecież wszystkie te opisy mówią o powstaniu bytu z niebytu. Tylko żadnej z nich nie można zaliczyć do realizmu krytycznego, są to opowiadania o cudach, opartych na wiedzy objawionej. A wiedza religijna jest, moim zdaniem, nie konsekwentna i nadal ewolucję i proces ciągłego stwarzania „zatrzymuje” na „prochu” i „glinie”, czyli na przestarzałej zasadzie stałości Fechnera (wszelkie procesy życiowe zaczynają się i kończą na stabilności świata nieorganicznego), lub na punkcie nieskończenie małym, który raptem „wybuchł” i (stworzył), zalał jakąś przestrzeń „zupą kwarkową”.
A dlaczego by nie przekroczyć tej zaklętej granicy i nie uznać, że świat nieorganiczny wcale nie jest taki stabilny i też podlega ciągłej ewolucji, dzięki której „coś (proch)” powstaje ewolucyjnie z niczego, a proces ciągłego stwarzania rozpoczyna się łamaniem symetrii niebytu ?
Pierwszą ZASADĄ BYTU i PRZYCZYNĄ miała być w metafizyce Arystotelesa relacja bytów (poprzez materię i formę) z SUBSTANCJĄ i substancja jako taka, ale tworząc wiele kategorii bytu i wiele hierarchii substancji oraz, zakładając „sprzeczność” bytu i niebytu, Arystoteles pogubił, według mnie i zasadę, i przyczynę. W ten sposób ontologia Arystotelesa staje się, moim zdaniem, ambiwalentna czy nawet nieczytelna.
„Nauki” Arystotelesa, ulepszane w szczegółach, ale niezmienione w zasadniczych jego stwierdzeniach przetrwały do dzisiaj, szczególnie w tomizmie, heglizmie i następnie w marksizmie, który z kolei przenika wieloma kanałami do liberalizmu i postmodernizmu. Jeden z profesorów filozofii napisał mi, że nie można „obalić” Parmenidesa (ani marksizmu), bo w filozofii i nauce egzystują nawet kompletni idioci – moim jednak zdaniem, można udowodnić, że 2x2=4 i można wyrażać przekonanie, że kicz jest kiczem, a dzieło sztuki jest DZIEŁEM SZTUKI. W każdym razie trzeba próbować oddzielać ziarno od plew i nie tylko „trzeba”, ale należy to do naszych obowiązków.
Stwierdzał to już Arystoteles i M. A. Krąpiec we „Wprowadzeniu do Metafizyki Arystotelesa”, pisał: „Zatem, gdyby nie było substancji jako pierwszych i naczelnych bytów, teraz już nie byłoby niczego, a to jest sprzeczne z prostym faktem poznania.” (Arystoteles „Metafizyka”, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin, 1998, „Wprowadzenie” Mieczysława Krąpca, s. LXXXVI).
To samo stwierdzenie, oczywiście inaczej sformułowane, jest jednym z naczelnych stwierdzeń TNR: „Gdyby przeciwieństwa były antagonistyczne (znosiły się wzajemnie), nie byłoby COŚ, a to jest sprzeczne z prostym faktem poznania”. TNR proponuje podobny eksperyment myślowy do tego, który przeprowadził Arystoteles i Krąpiec. Jeśli w myślowym eksperymencie założymy znoszenie się przeciwieństw, to okaże się, że nic nie powinno istnieć, a to jest sprzeczne z potocznym doświadczeniem. Coś jednak istnieje, w ciągłej zmianie, w procesie, ale istnieje. Dlatego założenie o znoszeniu się przeciwieństw i negacji bytu przez niebyt jest błędne. Istnieje tak zwany Wszechświat „wyspowy”, w nieskończonym oceanie przestrzeni kosmicznej NIEBYTU istnieją drobniutkie wyspy zmian i procesów bytu.
Przedstawiana tu cytatami w dużym skrócie ontologia Arystotelesa pokazuje, że nie tylko „zakładał on to pojęcie”, jak uważa Paul Tillich, ale zakładał istnienie niebytu i powstawanie bytu z niebytu oraz powrót bytu do niebytu.

Teraz wyjaśnię dokładniej moje twierdzenie z „orzekania materialnego” według Arystotelesa (str. 7 tego artykułu), że teoria kwantu i interwał z niej wynikający oraz definicja fizyki teoretycznej o próżni bezwzględnej są dowodami istnienia niebytu. Zakwestionował to moje twierdzenie pewien znajomy doktor fizyki kwantowej, ale na moją ripostę nie odpowiedział. Radził mi przyjaźnie i osobiście w moim domu, 6 lat temu, czyli w moim wieku 76 lat, bym zdecydował się na „przejście akademickiego czyśćca” i napisanie pracy magisterskiej. Zacytuję jego krytykę w zakresie „esencji i istnienia niebytu” i moją odpowiedź, co, mam nadzieję, będzie znacznym rozjaśnieniem tematu, lub pobudzi tym bardziej gorącą dyskusję. A oto nasza wymiana wątpliwości i argumentów (wypowiedzi mego oponenta podkreślone):

Trudno powiedzieć czy tradycyjne rozumienie próżni nie powinno być zmodyfikowane wobec odkryć kwantowej teorii pola, w której tak zwany stan próżni (w przestrzeni Focka), ma w pewnym sensie, charakter aktywny (por. formalizm operatorów kreacji i anihilacji).

Kwestionuje Pan próżnię absolutną i jej stany ściśle statyczne. O ile dobrze wiem już od Kartezjusza, „próżnia” jest przez naukę w ogóle zaprzeczana (nie rozumiem, dlaczego?), zapełniana tym czy owym, ale zawsze czymś wymyślonym, nie udowodnionym (na przykład eter czy poszukiwany od kilkudziesięciu lat, hipotetyczny grawiton). Pan powołuje się na kwantową teorię pola, kreację i anihilację, w przestrzeni Focka (której nie znam), rozumiem, że pisze Pan o próżni polaryzującej, pozostającej w jakimś pobliżu materii i pod jej wpływem, czyli Pan pisze o próżni, według mnie, niedoskonałej, zanieczyszczonej materią. Moim zdaniem, w miarę oddalania się od materii, próżnia staje się coraz bardziej doskonała, aż przechodzi w próżnię absolutną. Dodatkowo zastrzega Pan krytykę formułami wyrażającymi niepewność: „...trudno powiedzieć...”, „...w pewnym sensie...” --- konkludując, zachodzi chyba nieporozumienie. Ja mówię o innej próżni, Pan o innej. Trzeba zadać pytanie: Czy istnieje próżnia absolutna i czy istnieje bezruch, stan pustki ściśle statyczny, czy nie istnieje? I jakie mamy argumenty przemawiające za tymi założeniami? Mój argument podstawowy jest bardzo prosty, jest przestrzeń w znikomych obszarach zapełniona materią w ruchu (tak zwany świat wyspowy), istnieje stan pośredni (przestrzeń polaryzacji), wobec tego musi być też przestrzeń pusta i w bezruchu. Człowiek mierzy ciśnienie, wypracował skalę tej miary, to, na jakiej podstawie może twierdzić, że ciśnienia zerowego (czyli bezwzględnego) nigdzie nie ma? To samo jest z temperaturą. Jeśli bywają temperatury: 37° lub 100° czy 1.000.000° C, i bywają minus 100° C, w miejscach gdzie jest ruch i zmiana, to, dlaczego ktoś może twierdzić, że temperatury minus 300 stopni (0° Kalwina, temperatura bezruchu i pustki) być nie może? Światło gwiazd (foton) biegnie z szybkością 300 tys. km na sekundę przez przestrzeń miliony i miliardy lat świetlnych. Czy byłoby to możliwe, gdyby ta przestrzeń nie była pusta i w bezruchu? Gdyby tamta Pana próżnia była aktywna, czy ta aktywność nie absorbowałaby światła gwiazd? Istnieje kreacja i anihilacja w próżni (polaryzującej), czyli powstawanie i ginięcie mikrocząstek. W akceleratorach powstają całkiem nowe mikrocząstki. Czy to nie jest dowód, że istnieje byt i NIEBYT? Czy to nie są dowody naukowe, że istnieje próżnia absolutna?

Nieciągłość w mechanice kwantowej nie może być rozumiana absolutnie: najczęściej rozkłady gęstości prawdopodobieństwa poszczególnych stanów kwantowych pokrywają się mniej lub bardziej, a więc na przykład w atomie nie ma sytuacji typu ,,tutaj elektron na pewno jest, a zaraz dalej na pewno go nie ma". Dyskretyzacja, czyli nieciągłość, stosuje się tu więc do „zbioru dostępnych stanów", a nie obszarów przestrzeni. Istnieje ponadto continuum tak zwanych stanów swobodnych elektronu, gdzie intuicje o tradycyjnej nieciągłości są nie do utrzymania.

Nieciągłość w mechanice kwantowej nie może być rozumiana absolutnie - co to znaczy „rozumiana absolutnie”? I dlaczego nie może być rozumiana „absolutnie”? Ja rozumuję „tak, tak, nie, nie”. Nieciągłość jest nieciągłością i dla mnie jest jednoznaczna: albo jest, albo jej nie ma. I, według mnie, dotyczy każdego bytu i każdego zdarzenia, ruchu i zmiany. Bo nieciągłość jest interwałem, przerwą, granicą czegoś. Omawiałem ten problem powyżej przy okazji zasady następstwa A, B, C…, przyczyny i skutku, zdarzenia, ruchu. A jeśli chodzi o mechanikę kwantową, to tu ta kwestia nic się nie różni w rozumowaniu od poprzednich. Ale w związku z powyższą wątpliwością oraz w związku z tym, że fizyka kwantowa faktycznie stwierdza porcjowanie energii i wysuwa takie zastrzeżenie, mimo wyraźnych stwierdzeń o nieciągłości energii przez twórców (Plancka, Heisenberga, Penrose’a, Smolin’a), jednocześnie wysuwa takie wątpliwości. Poza tym fizyka bada kwant energii, a z tego, co wiem, pomija całkowicie interwał między kwantami i zmienia nazwę nieciągłości energii na „dyskretyzację”, ja stawiam zasadnicze pytania: Czy teoria Plancka o kwantowej strukturze energii, o jej porcjowaniu, a więc o interwale między kwantami, czyli o nieciągłości energii, nadal obowiązuje i jest wiarygodna? Jest czy nie jest? Jest kwant energii czy nie jest? A jeśli jest kwant, to czy jest również interwał pomiędzy kwantami? Bo jeśli ten interwał nie jest bezruchem, „odstępem czasowo-przestrzennym”, lecz jakąś inną odmianą materii, to tam nie ma żadnego interwału. A więc co to jest ten interwał? Czy „stany kwantowe” (ja je rozumiem, jako „wielość, jako jedność”) można utożsamiać z kwantem? Bo w powyższym pytaniu następuje utożsamienie kwantu ze stanem kwantowym. A moim zdaniem to jest już, zupełnie co innego. Niewątpliwie, faktycznie takie stany i ich prawdopodobieństwa mogą i pokrywają się na pewno ze sobą, ale to nie ma nic do rzeczy, na pewno nie znaczy, że znikają interwały między kwantami. Według mojego uznania, „dyskretyzacja”, czyli nieciągłość, stosuje się tak do kwantu, jak i do wszystkich zbiorów dostępnych stanów. Ale z mojej teorii absolutnie nie wynika, że stosuje się do przestrzeni czy czasu, (chociaż podobno powstały ostatnio nieznane mi teorie kwantów przestrzeni i czasu, ale na pewno się z nimi nie zgodzę), bo interwał bytu jest NIEBYTEM (pustą przestrzenią w bezruchu i wiecznym teraz). A więc czy siła, energia, materia, charakteryzuje się nieciągłością, czy nie? Wszyscy wielcy fizycy zwracali uwagę i stwierdzali nieciągłość energii, materii. Dlaczego więc dzisiejsza fizyka usiłuje wykręcić kota ogonem i twierdzić, że nie można jej rozumieć „absolutnie”? Dlaczego? Bo wpadli w pułapkę i zrozumieli, że nieciągłość jest dowodem bycia czegoś, na co od Parmenidesa człowiek nie chce się zgodzić, a naukowcy i fizycy szczególnie, na istnienie NIEBYTU, czegoś dla nich niezrozumiałego, bo nieobliczalnego, czegoś bez miary, niewspółmiernego, czegoś, nad czym człowiek nigdy nie zapanuje, (bo się go boi), niebytu. A może, gdy zgodzi się jednak z jego istnieniem i chociaż teoretycznie rozpocznie badania, oswoi się z nim, może dojdzie do bardzo praktycznych i korzystnych rezultatów? Już Parmenides stwierdził: „Byt jest ciągły, bo każda nieciągłość byłaby niebytem, a niebytu nie ma.” Dobre, co? A tu się okazuje, że wielkie odkrycie kwantu jest odkryciem jego granicy, czyli interwału, czyli przerwy w energii, jest odkryciem niebytu. A niebytu przecież, zdaniem nauki, nie ma. A więc, mówi się o kwancie, bada się kwanty i jego konsekwencje, a o interwałach (granicach), się nie wspomina, nieciągłość przezywa się, „dyskretyzacją”, której się nie bada. I wszystko pozostaje po staremu, a szczególnie teoria względności, wielkiego wybuchu, zasada zachowania, czyli „byt jest, a niebytu nie ma” (nieskończoność podwija się nadal pod dywan, według noblisty Feynmana, ale przy okazji nie tylko nieskończoność, również inne, trudne tematy: bezruch, niewspółmierność). Pisze Pan: „...najczęściej rozkłady gęstości prawdopodobieństwa poszczególnych stanów kwantowych pokrywają się mniej lub bardziej”, ale moja analiza paradoksu „strzały” Zenona z Elei oraz opis ruchu bytu i zmiany (TNR, 10.5. Koncepcja ruchu i zmiany), moim zdaniem rozwiązuje te wątpliwości. Stany kwantowe są, moim zdaniem, jakimiś zbiorami bytów, czy bytami jednocześnie podlegającymi wielu różnym ruchom (w przestrzeni i czasie) i zmianom (ilościowym i jakościowym). We wszystkich tych ruchach i zmianach pojawiają się interwały, których funkcją jest ich ograniczanie. Każdy ruch i każda zmiana jest przerywana interwałem nieciągłości. Ale interwały są niewspółmierne do tego, co przerywają i pojawiają się w innym czasie, tak, aby continuum całości danego stanu egzystowało nadal. Ja opisuję ileś tam ruchów i zmian w bycie, co można przyrównać do Pańskiego „rozkładu gęstości prawdopodobieństwa”, które pokrywają się mniej lub bardziej i trwa kontynuacja istnienia bytu, ale każdy z tych ruchów i zmian jest przerywany nieciągłością, interwałem. Fakt, że istnieje continuum (stanów swobodnych, czy innych „wielości, jako jedności”), nie przeczy wcale nieciągłości poszczególnych elementów tych stanów. Nie znam szczegółowo teorii continuum, ale wydaje mi się, że na pewno continuum tak zwanych stanów swobodnych nie jest jednoznaczne z continuum poszczególnego stanu, a tym bardziej jakiegoś elementu tego stanu. Wobec tego „intuicje o tradycyjnej nieciągłości” wcale nie są pozbawione racji bytu.

KONKLUZJA.

Pierwszym i podstawowym zagadnieniem pojęcia metafizycznego i pochodzącym z metajęzyka, „NIEBYTU”, jest wyartykułowanie racji jego ESENCJI i istnienia, jego sensu i szczególnego statutu, jako czegoś absolutnego (nieskończonego), jak i zasadniczej funkcji ograniczania bytu, jaką spełnia od zawsze. W miarę moich możliwości, posiadanej wiedzy, rozumu, doświadczenia i intuicji, starałem się wykonać to zadanie jak najlepiej. Niewątpliwie moje możliwości są wobec potrzeb wiele niedostateczne, ale moim celem jest również zainicjowanie szerszej dyskusji i wymiany opinii na ten niezmiernie ważny temat, dyskusji bardzo potrzebnej tak filozofii, jak i nauce. Materialnym jądrem omawianego pojęcia jest, w moim przekonaniu, kosmos. Czytałem ostatnio różne prace, również największych specjalistów w dziedzinie światowej wiedzy o kosmosie i nie zauważyłem, żadnych nowych trendów w próbach jego wyjaśniania, czyli jasnego opisu, CZYM JEST kosmos i czym jest wszechświat. Myślę, że taka dyskusja na temat ISTOTY NIEBYTU bardzo pomogłaby nie tylko kosmologii i fizyce, ale przede wszystkim nauce, jako takiej. Nie zapominajmy, że wszyscy żyjemy w Kosmosie, a jak dotąd nikt z myślicieli nic nowego istotnego jeszcze o nim nie powiedział, mimo, że budżety wydają na badania kosmosu wielkie pieniądze. Zaznaczam, że moim zdaniem, w moim opisie nie ma żadnej sprzeczności z wyznaniami religijnymi, na przykład, o BOGU i Stworzeniu ŚWIATA, a jądrem nieporozumienia (błędu) LOGIKÓW stwierdzających nieistnienie niebytu jest fakt, że nie chcą oni dostrzegać istoty (esencji) bytu, ani ESENCJI niebytu, a mianowicie, że aby zaistnieć, byt, czy niebyt, muszą wpierw osiągnąć ESENCJĘ. Niebyt musi stanowić SYMETRIĘ, a byt asymetrię, swych elementów. Byt i niebyt są przeciwieństwami, ale przeciwieństwa wynikają z przeciwstawności ESENCJI, a nie egzystencji. A logicy zaprzeczają istnieniu niebytu, bo opierają się wyłącznie na rzekomej przeciwstawności egzystencji.


Summary

The first and perhaps the principal concern of a metaphysical notion, and the one originating from the meta-language of “NON-BEING”, is to articulate the reasons for its ESSENCE and existence; its sense, the special status it enjoys as something absolute (infinite), and the fundamentally restrictive role that it has always played in relation to being. I have attempted to deal with this task to the best of my abilities, given the mind, knowledge, experience and intuition that I have at my disposal. All these are, doubtlessly, insufficient for the requirements of such complex subject matter, but it is also my aim to initiate here a broader discussion and exchange of ideas on a subject which, I think, is quite necessary, both for philosophy and science. I believe that the cosmos is the material nucleus of the notion I have discussed here. I have recently read various works, including those written by some of the world’s most distinguished cosmologists, and if there are indeed any new trends in explaining the cosmos or, to put it in other words, articulating clearly WHAT THE COSMOS IS and what the universe is, I have failed to find them. I think that such discussion on the ESSENCE OF NON-BEING would significantly contribute not only to cosmology and physics but, above all and in more general terms, to science per se. Let us remember that we all live in the cosmos and, until now, none of our thinkers has said anything essentially new about it, in spite of the fact that huge budgets are designated for the its research. Besides, I think that my considerations do not in any way contradict any religious beliefs: e.g. in GOD or in the creation of the WORLD, and at the heart of the misunderstanding or an error made by LOGICIANS, claiming the non-existence of non-being, is the fact that they do not want to acknowledge the essence of being or non-being, namely that in order to exist being or non-being must first of all achieve their ESSENCE. Non-being must comprise SYMMETRY and being the asymmetry of its elements. Being and non-being are the opposites but these opposites result from the opposition of their ESSENCE and not of their existence. Logicians deny the existence of non-being because they rely exclusively on the alleged opposition of their existence.


PROSZĘ PANA ABC (ja nie proszę Pana o rękę, jak Pan to zaleca, że takiego zwrotu używa się tylko przy oświadczaniu się), Panie ABC, czy Pan tam jest jeszcze ? Czy przeczytał Pan te moje wypociny ? No niech Pan się postara niech Pan wskaże mi moje błędy merytoryczne ? Niewątpliwie jest Pan inteligentnym człowiekiem, czytał Pan tekst pisany językiem potocznym, a więch chyba Pan go rozumiał. Czytałem ostatnio, że podobno więcej niż połowa Polaków NIE ROZUMIE CZYTANYCH PO POLSKU TEKSTÓW – ALE NIE PRZYPUSZCZAM BY Pan do wtórnych analfabetów należał. No i niech Pan nie probuje wykiwać mnie “politycznie” (tzn. czepiać się ortografii czy kaligrafii (ha, ha, ha) – niech mi wskaże rzeczowo, konkretnie, błędy merytoryczne – ja jestem bezczelny, bo wg. Pana, poprawiam Arystotelesa (np. w zasadzie następstwa: po A jest B, ale pomiędzy A i B musi być “odstęp czasowo przestrzenny”, interwał, bo jeśli go nie ma, to nie ma B, lecz jest AB),
sprzeciwiam się filozofii klasycznej w temacie definicji bytu, ale ja MAM PODSTAWY BO JA MAM UZASADNIENIE – a Pan twierdzi, beż żadnego uzasadniania: to są wypociny, brednie, pseudofilozofia Kowalczyka. I wyśmiewa Pan inną czytelniczkę – niech Pan się teraz zrehabilituje i wskaże mi błędy merytoryczne mego rozumowania. Ciekawym czy Pana usłyszę, bo jak nie usłyszę to, to też będzie polityka, a nawet redaktorka Milewicz z Gazety Wyborczej ostatnio narzekała, że u nas wszystko jest “polityczne”. POZDROWIENIA.


POZDROWIENIA DLA Wszystkich Miłych Czytelniczek i Czytelników. Przepraszam, że napisałem dzisiaj z kolei tak dużo.

C.d.n.








Ta wiadomość nie ma żadnego komentarza
Twój może być pierwszy!

archiwum:
2010-09-01
Temat: INFORMACJE BIEŻĄCE – Odpowiedzi na zaległe KOMENTARZE – SPROSTOWANIE DLA PANA S.P. galeria „Rosyjska Modelka”
2010-08-27
Temat: ZAKOPANE w dalszym ciągu, wywiad z Macierewiczem. Galeria Fotosy z przed 5-15 lat
2010-08-25
Temat: D. c. relacji z pobytu na Olczy - Syndrom „złej Kaczki", artykuł Krzysztofa Czabańskiego – galeria Afryka
2010-08-24
Temat: Zakopane, pogoda – kopia Forum z Onetu na temat STRAJKU SĘDZIÓW. Galeria Contrastes de Lumieres
2010-08-22
Temat: Jestem w Zakopanem -- galeria RZECZY DZIWNE II
2010-08-12
Temat: Wiadomość dla Pana S.P. – galeria Rzeczy dziwne
2010-08-10
Temat: Odpowiedzi na wszystkie zaległe komentarze
2010-08-09
Temat: To był zamach – mówią eksperci polski i niemiecki --- galeria "Ekstra ordinaires cz.I."
2010-08-08
Temat: ODPOWIEDZI na razie tylko Panom „pz”, „vimt”, „tlen”, „ferdi” --- galeria „Rosja, kraj za Uralem, część druga”
2010-08-04
Temat: FSB TRZYMA ŁAPĘ NA ŚLEDZTWIE --- Smoleńsk
2010-08-02
Temat: Udział Ak’owca w Powstaniu NIE BYŁ bohaterstwem, lecz normalnym, automatycznym zachowaniem, obowiązkiem - galeria zdjęć z komórki.
2010-08-01
Temat: Dziś 1 sierpnia, 66 ROCZNICA POWSTANIA W WARSZAWIE - galeria o Powstaniu Warszawskim
2010-07-31
Temat: Tekst o zabijaniu wklejony z sieci zagranicznej – cz.2 - galeria Wodospady (1)
2010-07-31
Temat: Tekst o zabijaniu wklejony z sieci zagranicznej – cz.3 - galeria Wodospady (2)
2010-07-31
Temat: Tekst o zabijaniu wklejony z sieci zagranicznej – cz.1 - galeria o wulkanie Etna (2)
2010-07-31
Temat: Tekst o zabijaniu wklejony z sieci zagranicznej – cz.4 - galeria Italy with Pavarotti (1)
2010-07-31
Temat: Tekst o zabijaniu wklejony z sieci zagranicznej – cz.5 - galeria Italy with Pavarotti (2)
2010-07-30
Temat: Jestem chory od tygodnia, ---- galeria InVolcanEtna
2010-07-22
Temat: „Dajcie mi prawo emisji pieniądza, a nie troszczę się, kto stanowi jakie prawa”- baron Rotshield --- relacja o drodze do Kałuszyna -- galeria KARYKATURY część druga
2010-07-20
Temat: MARZENIE jak byc powinno ! Przedruk z blogu: salon24 ---- galeria Dusza boli –
2010-07-18
Temat: Wic – galeria KARYKATURY
2010-07-16
Temat: Sex jest jedną z funkcji organizmu WYDALANIA -- galeria „okulary”
2010-07-14
Temat: Dług Polski na dzień 07-07-2010r. wynosi 3 biliony złotych. Galeria: „zima w Rumunii”.
2010-07-13
Temat: Analiza Ziemkiewicza publikacji Palikota i tajemnica jego popularności ---- galeria Piekno Swiata czesc trzecia
2010-07-12
Temat: Różne zaległe wiadomości i zaległe ODPOWIEDZI na komentarze Panu Krzyśkowi z Anglii i inne – galeria pt. PIEKNO SWIATA 2.
2010-07-10
Temat: Szokujące informacje na temat Kwaśniewskiego – 3 galerie o PIEKNIE SWIATA
2010-07-08
Temat: Powrót z Ciechocinka, odpowiedzi Panom: niki, v111, redboy i Panu S.P.
2010-06-30
Temat: Ciechocinek – tydzień przed powrotem do domu.
2010-06-28
Temat: POLSKA PAŃSTWEM BEZPRAWIA – ostatnie „tajemnicze śmierci”.

Starsze wpisy:

1 2 3 4 5 6 
7 8 9 10 11 
12 13 14 15 16 
17 18 19 20 21 
22 
licznik: 993616 Statystyka: